3D Food Printing, czyli od piksela do falafela

Trójwymiarowe drukarki są coraz popularniejsze. Za pomocą jednego przycisku możemy otrzymać m.in. niestandardowe implanty medyczne, prototyp samochodu, zabawki, biżuterię itp. Czy jesteśmy już gotowi na „drukowane jedzenie”?

 

Drukarki 3D zdobywają coraz większe uznanie na całym świecie, a producenci maszyn wciąż prześcigają się w ich udoskonalaniu. Są już nawet w stanie wyprodukować jedzenie „szyte na miarę”.

 

Globalne potrzeby

Liczba ludności na świecie zbliża się do 8 miliardów. Wraz z nią rozwijają się sektory przemysłowe oraz rolnicze. Produkujemy więcej żywności niż kiedykolwiek wcześniej, a rolnicy wraz z naukowcami i przedsiębiorcami głowią się, w jaki sposób sprostać wymaganiom stawianym przez konsumentów. Jeszcze dwa lata temu dania z drukarki 3D były bardzo proste np. pizza, naleśnik czy czekoladka. Jednak wraz z pojawieniem się bardziej zaawansowanych technologii żywności i nowych metod produkcji, konsumenci stają się coraz bardziej zaniepokojeni jakością i walorami zdrowotnymi żywności. Czy tworzenie kolejnych fantazyjnych kształtów czekolady, cukru i ciasta to maksimum jakie możemy osiągnąć wykorzystując tę innowacyjną technologię?

Obecnie coraz ważniejsze jest wynalezienie sposobu wykorzystania jej do stworzenia zdrowej i funkcjonalnego jedzenia, która mogłaby rozwiązać nie tylko światowe problemy żywnościowe, ale i środowiskowe. Po pierwsze, umożliwia dostosowanie diety do potrzeb, czyli zapewnienie odpowiedniego dobierania składników odżywczych do indywidualnego zapotrzebowania. W porównaniu z tradycyjnymi metodami produkcji żywności, drukowanie w 3D oferuje „przenośność” i składniki odżywcze na żądanie. Dostarczając jedynie surowce wpływamy także na ograniczenie ilości odpadów oraz skrócenie łańcucha produkcji żywności.

 

Jak to działa?

Aby otrzymać kompletne danie, wszystkie jego składniki trzeba przetworzyć na pastę. Następnie umieszczamy ją w specjalnych dyszach zakończonych strzykawkami. Po uprzednim, cyfrowym zaprojektowaniu potrawy wystarczy jedynie uruchomić maszynę i cierpliwie (drukowanie jest procesem dość czasochłonnym) poczekać na efekt.

 

Gdzie spróbować?

Niestety, w Polsce żywność z drukarki 3D nie jest jeszcze dostępna. Amatorów potraw z drukarki zaprasza pierwsza na świecie restauracja, w której wszystko – dania, stoły, krzesła, dekoracje a nawet sztućce – zostało wydrukowane w drukarce 3D. FoodInk to według jego współzałożyciela (Anthony Dobrzensky), lokal przyszłości. Jego zaletą jest także pełna mobilność. Zaraz po otwarciu w Londynie zaplanowana została obfitująca w wiele miast trasa, umożliwiająca skosztowanie dań w różnych krajach świata. Najbliżej nam do Paryża, Rzymu i Amsterdamu. Lista chętnych jest jednak bardzo długa, dlatego warto uzbroić się w cierpliwość 🙂

 

Food printing w domu

Wciąż jest zbyt wcześnie, aby śmiało okrzyknąć pierwszą komercyjną drukarkę 3D do druku żywności Foodini najbardziej pożądanym domowym sprzętem. Do tej pory technologia ta znalazła swoje zastosowanie w restauracjach i ekskluzywnych kuchniach, gdzie przydatna okazała się możliwość wykonywania powtarzalnych czynności, np. unikalnie ukształtowanych deserów lub przekąsek i jednoczesne oszczędzanie cennego czasu zapracowanego personelu. W warunkach domowych sprzęt ten jest jednak zbyt wolny. Może być bardzo przydatny, jeżeli w danym dniu zapragniemy zjeść porcję hummusu w kształcie gwiazdy, jednak i na to musimy poświęcić zdecydowanie więcej czasu. Twórcy drukarek 3D do żywności muszą więc włożyć jeszcze dużo pracy, aby uatrakcyjnić produkt. Możliwe, że tak jak początkowo mało popularna mikrofala, drukarka 3D zdobędzie uznanie szerszej grupy konsumentów i na stałe zawita w kuchni wielu gospodarstw domowych.

30 dni do Sylwestra – czy mogę jeszcze schudnąć?

Cztery tygodnie do Sylwestra – Czy warto jeszcze się odchudzać, czy może poczekać z takimi postanowieniami do Nowego Roku?

 

Jeśli rzeczywiście borykamy się z problem nadmiernej masy ciała, odpowiedź jest jasna – zdecydowanie warto! U osób z nadwagą i otyłością redukcja masy ciała już o 5-10% nie tylko zdecydowanie poprawia samopoczucie, ale daje też wymierne efekty zdrowotne związane m.in.  z poprawą ciśnienia tętniczego, stężenia cholesterolu, triglicerydów i glukozy we krwi. Dla osoby ważącej 60-80 kg wspomniane 5% to „tylko” 3 – 4 kg! Cel w sam raz na miesiąc! Jak go osiągnąć?

 

  1. Uwierz w metodę małych kroków

Zalecane tempo spadku masy ciała to utrata 0,5-1 kg tygodniowo, jednak na początku, w zależności od indywidualnych predyspozycji, kilogramy mogą spadać nieco szybciej. Po miesiącu rozsądnej, dobrze zbilansowanej diety można oczekiwać utraty ok. 2-5 kg.  Efekt może nie brzmi spektakularnie, ale nawet 1 kg na miesiąc, to aż 12 kg  mniej w skali roku, dlatego im szybciej zaczniesz, tym lepiej.

 

  1. Nie wypijaj zbędnych kalorii

Chyba wszyscy słyszeliśmy, że dla dobra sylwetki, lepie zrezygnować ze słodkich napojów – butelka napoju 0,5 l to ok. 200 – 250 zbędnych kalorii. Ale co z napojami typu kawa? Często nie wyobrażamy sobie dnia bez „małej czarnej” – i nie ma w tym nic złego, jeśli kawę wypijasz właśnie w postaci czystego naparu. Natomiast dodatek tłustego mleka, smakowego syropu czy bitej śmietany. pod postacią „zimowej cafe latte” w kawiarni to 300-500 kcal/ porcja. Jedna taka kawa może stanowić nawet 1/3 dziennego zapotrzebowania kalorycznego!

 

  1. Zaparz herbatę.

Odpowiednie nawodnienie ułatwia usuwanie z organizmu szkodliwych produktów przemiany materii, a także pomaga zapanować nad apetytem. Zimą jednak rzadko kiedy mamy ochotę na chłodną wodę prosto z butelki. Dlatego w tym okresie do ciepłej wody warto dodać trochę imbiru, plasterek cytryny czy pomarańczy, które zamienią ją w lekko rozgrzewający napój.

Jeszcze prostsze rozwiązanie, to przygotowanie dzbanuszka herbaty – jeśli napar nie będzie zbyt mocny, nawodni tak samo dobrze jak woda, dodatkowo dając większe niż ona uczucie sytości. Takie specyficzne właściwości wykazano m.in. dla zielonej herbaty – wypijana pomiędzy posiłkami zwiększała u badanych uczucie po posiłkowej sytości i zmniejszała chęć podjadania.

 

  1. Ogranicz jedzenie poza domem

Choć w restauracjach pojawia się coraz większy wybór zdrowych dań, na ten miesiąc lepiej zrezygnuj z jadania poza domem. W badaniu opublikowanym na łamach The Journal of the American Medical Association oszacowano średnią kaloryczność posiłków w prywatnych (nie-sieciowych) amerykańskich restauracjach – wynosiła ona ok. 1327 kcal – czyli około 66% dziennej dawki energii rekomendowanej dla kobiet. Co więcej, blisko 8% wybranych losowo dań przekraczało dzienne rekomendacje! Nie znając sposobu przygotowania potrawy i wszystkich jej składników, bardzo łatwo nie doszacować kaloryczności. Większość z nas ma też tendencję do zjadania wszystkiego, co zostało podane na talerzu, tymczasem standardowo serwowane porcje są zwykle zbyt duże w stosunku do potrzeb organizmu.  Najlepiej będzie więc samodzielnie przygotować posiłki w domu… albo skorzystać z cateringu dietetycznego.

 

  1. Wysypiaj się

To nie pomyłka – naukowo udowodniono, że każda źle przespana noc zaburza regulację odczucia głodu i sytości, co powoduje zwiększony pociąg do wysokokalorycznych dań. Ta zależność dotyczy zwłaszcza kobiet, u których skrócenie snu z 8 do 4 h skutkowało zjedzeniem około 300 dodatkowych kcal. Co więcej, niewyspani i przemęczeni częściej rezygnujemy z aktywności fizycznej i zamiast fitnessu czy choćby krótkiego spaceru, chętniej wybieramy wieczór przed TV.

Przestrzegając tych kilku prostych zasad, bez większego wysiłku możemy zmniejszyć dziennie spożycie energii nawet o ponad 500 kcal. Zaczynając już dziś, Nowy Rok możemy przywitać nie tylko szczuplejsi i zdrowsi, ale także z wykształconymi podstawowymi nawykami zdrowego stylu życia. Mając „zdrowe podstawy” i większą energię, łatwiej stawimy czoła innym noworocznym postanowieniom i wyznaczonym celom.

 

 

Jak dbać o odporność jesienią?

Dobrze zbilansowana i urozmaicona dieta zapewnia odpowiednie odżywienie całego organizmu. Jest źródłem energii do codziennego funkcjonowania, wspiera nasze naturalne siły obronne oraz poprawia kondycję śluzówek układu oddechowego i przewodu pokarmowego. Chroni nas także przed szkodliwym działaniem czynników zewnętrznych m.in. wirusów i bakterii.

 

W tym artykule przedstawiamy kilka produktów, które warto włączyć do codziennego jadłospisu w okresie jesienno-zimowym, ze względu na ich szczególne właściwości we wspieraniu naszej odporności:

 

Imbir

Imbir jest skuteczną bronią w walce z infekcjami. Działa przeciwzapalnie, przeciwwirusowo i wzmacniająco na organizm. Dodatkowo wspiera organizm w walce z bakteriami chorobotwórczymi. Świetnie sprawdza się jako dodatek do zup, gulaszy. W połączeniu z wodą, cytryną i miodem tworzy wzmacniający napój. Można go też dodać do ulubionej herbaty.

 

Czosnek i cebula

Świeży czosnek wydziela allicynę , która ma silne działanie bakteriobójcze. Można go zatem zaliczyć do naturalnych antybiotyków. Pomaga w leczeniu przeziębień ale również warto jeść go profilaktycznie. Używany jest głównie jako przyprawa do mięs, sosów. Podobne właściwości ma cebula. Związki w niej zawarte niszczą wiele bakterii oraz hamują ich wzrost. Jest pomocna w leczeniu wirusowych i bakteryjnych chorób układu oddechowego.

 

Kasza jaglana

Jaglanka ze względu na właściwości bakteriobójcze i przeciwwirusowe doskonale sprawdza się jako ciepłe, jesienne śniadanie. Nie tylko rozgrzewa nas na pierwszą część dnia, ale również wnosi do organizmu wiele cennych witamin i składników mineralnych takich jak witaminy z grupy B, lecytynę, wapń, potas, żelazo. Na śniadanie dobra na słodko z dodatkiem cynamonu i owoców a na obiad jako dodatek do mięs, ryb lub zup.

 

Probiotyki

Aby układ pokarmowy dobrze funkcjonował, warto zadbać o florę bakteryjną. Nasze jelita zasiedlają miliardy pożytecznych bakterii, odpowiedzialnych za dobrostan całego organizmu. Regularne spożywanie probiotyków pomoże zadbać o odpowiedni stan naszej flory jelitowej oraz wspomoże walkę z  niechcianymi infekcjami wirusowymi. Probiotyki znajdują się m. in. w kiszonkach, zakwasach i jogurtach, dlatego warto włączyć te produkty do codziennego menu.

 

Witamina D

Jesień dni stają się coraz krótsze. Ilość promieni słonecznych jest ograniczona,  co utrudnia syntezę witaminy D. Warto w tym czasie urozmaicać dietę o produkty bogate w tę witaminę oraz wspomóc się suplementacją. Witamina D pobudza nasz układ odpornościowy do pracy. Jest niezbędna m.in. w procesie dojrzewania limfocytów T, które są odpowiedzialne za zwalczanie z naszego organizmu wirusów i mikroorganizmów. Bogatym źródłem tej witaminy są przede wszystkim ryby morskie, jaja, produkty mleczne oraz sery dojrzewające.